środa, 18 lipca 2012

"Holiday, o, a Holiday! And the best one of the year"

20 dni. Dokładnie tyle minęło od czasu, gdy do naszych łapek wpłynęły świadectwa. Wakacje trwają już ponad dwa tygodnie, a więc rok szkolny to już na prawdę przeszłość. Pogoda przez pierwsze półtora tygodnia nas rozpieszczała, teraz widać, że humor ma nie najlepszy. Idealna pora na bloga, huh?

Tak sobie myślę, że wypadałoby podsumować co nieco. Mimo że trochę niefajnie opowiadać o szkole w wakacje, to jednak zaryzykuje (najwyżej zostanę skreślona już na początku, ale co mi tam..).

Po pierwsze, był to ostatni rok, w szkole, którą naprawdę ceniłam. Wybrana prawie na ślepo, okazała się strzałem w dziesiątkę (okej, w dziewiątkę, idealna to ona nie była). Jej głównym atutem są przede wszystkim... Nauczyciele. To za nimi będę najbardziej tęsknić. Uczyli z pasją, poświęceniem i zaangażowaniem, dzięki czemu czuję, że choć odrobinę mnie czegoś nauczyli, a to chyba najważniejsze.
Po drugie, nauka w tym roku była wyjątkowo... łatwa? Jasne, że były momenty, w których nie wyrabiałam i dosłownie nie wiedziałam do czego najpierw włożyć ręce, ale gdy się tak zastanowię, to ten rok nie był jakoś strasznie hardcorowy.
Po trzecie, dostałam się do wymarzonej szkoły i klasy. Teraz mam tylko nadzieję, że ilość dat, pojęć, postaci i związków frazeologicznych (tak, tak, human) nie przygniecie mnie żywcem.
Po czwarte, w tym roku zrobiłam dużo nowych rzeczy - założyłam konto w banku, zaszalałam i poszłam napisać egzamin z angielskiego na poziomie, który nie jest moim poziomem, przygarnęłam chomika (a propo, potrzebuję jakieś imię żeńskie, bo tak się składa, że moja chomisia jest na razie bezimienna :D), zaczęłam podróżować sama, zaczęłam w jakimś stopniu zarabiać i pewnie wiele innych spraw, które teraz gdzieś mi wyleciały. Wszystko to przyczyniło się do tego, że czuję się o wiele bardziej dojrzalsza niż rok temu, a to chyba dobrze, hm? :)
Po piąte, moje kontakty z innymi ludźmi były naprawdę w porządku. Mimo że nie zawsze jest pięknie i kolorowo, to żyję ze świadomością, że mam wspaniałych Przyjaciół, takich na prawdę od serca, którzy są ze mną i nigdzie się nie wybierają.
Po szóste (w sumie to najważniejsze), jestem zadowolona z mojej relacji z Najwyższym. Wiem, że mogłaby być o wiele lepsza, ale to na czym teraz stoję sprawia, że jestem szczęśliwa. Bóg kieruje moim życiem, a ja... nie protestuje ;)

Rok szkolny 2011/2012 uważam, za jeden z najlepszych (jak nie najlepszy). Teraz tylko czekać na to co przyniesie 2012/2013.

20 dni wakacji za nami. Lipiec przebiega spokojnie, sierpień będzie trochę bardziej napięty. Właściwie to mam dużo czasu żeby często tutaj wpadać. Niestety mam skłonność do zaniedbywania swoich blogów, ale postaram się żeby ten był w miarę normalnie prowadzony (powiedziała ta, dla której wyczynem jest napisać dwa razy w miesiącu :P). See ya!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz